Kanały:
Wpisy
Komentarze

NIE DLA ACTA!

acta sio

masterpiece

piękna piosenka, madonny.
nagrodzona złotym globem. brawo.

będzie tak

wszyscy pójdziemy spać bez realizacji naszych chęci
bo kupić coś jest łatwo, z tym piękniejszym i wewnętrznym pragnieniem jest tak, że
że zostaje w głowie na zawsze i czy nie będzie nam żal?
bardzo możliwe, ale jak to zrobić
ten pierwszy krok jest najgorszy
a później już idzie z górki
ja się waham, to może być mój dobry moment
lub
ten najgorszy

Zabezpieczony: Changeling

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić swoje hasło poniżej:


Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić swoje hasło poniżej:


odpływamy

znowu musimy się pożegnać,
czas w odra port się skończył
wracamy, ale niechętnie
może uda się kiedyś już zostać?
będziemy głupi codziennie

tak jak przypuszczałem to był dobry czas
jedzenia, zenita, muzyki, pierdolenia przy herbie, wszystkiego
najlepsze święta <3
dzięks maria, zuza, groszek, kasia, dorota i all of reszta.

i do zobaczenia możliwie najszybszego :D

łiszys

w tym roku życzę sobie pracy, stabilizacji
i żeby wszyscy debile wyginęli

goodbye twothousandeleven

Czas na podsumowanie muzyczne 2011, bardzo krótkie bo opisuję tylko to co wyrło mi się w banie, reszta sobie jest.
CO JEST DOBRE:
Florence chociaż już sporo po premierze smakuje mi najbardziej w tym roku. Bardzo emocjonalny i ciekawy w dźwięki album. Lungs było świetne, ale brakowało spójności. Ceremonials odbieram jako całość i podoba mi się od pierwszej do ostatniej piosenki.
Zaraz za F+TM jest Nosowska z 8, sam się zdziwiłem dlaczego nie była numerem jeden, ale statystyki last.fm są nieubłagane, więcej było flo po prostu. Kasia zmienia dźwięki, po pokręconym Unisex i już bardziej opanowanym MURP jest czas na i tu uwaga dziwne sformułowanie „złożoną prostotę”. Osiem chociaż również bogate w dźwięki brzmi skromniej i surowej. Płyta zacna, teksty jak zwykle genialne. Przy Nomada i Kto? topiłem się. Amy po śmierci nie ostygła, jej album „Lwica: Ukryte Skarby” sprawił, że na nowo ją kocham chociaż nigdy nie przestałem. Mimo, że niewiele dla mojego ucha jest tu nowego to nowe aranże + tych kilka świeżynek jest cudem. Moje typy to : Beetwen the cheats, will you still love me tomorrow? i duet z tonym bennettem – body&soul. Ogólnie całość brzmi pięknie, może i to zarabianie na zgonie, ale mnie cieszy. Bez głębszych przemyśleń, ale też mega płyta i to polska: Gooral – Ethno Electro.
Miłym smaczkiem okazały się pojedyncze utwory: Lana Del Rey – Born to die, Przemyk – Jakby nie miało być, Tony Bennett & Lady GaGa – The Lady is A Tramp i o dziwo Rihannkowe We Found Love

CO JEST ZŁE:
Zacznijmy od mega zawodu Rihanna – Talk that Talk. Po całkiem fajnych wybrykach z Loud mam na myśli Men Down, CKB i ciekawym We Found Love spodziewałem się czegoś dobrego. Może nie z wyżyn artystycznych, hellou to nadal Rihanna nie? Ale czegoś do tupania racicą w autobusie. No i dupa nie ma nic, w tej płycie wszystko mnie wkurza. Od ujowych zdjęć i okładki, poprzez głupawe teksty do przekombinowanych dźwięków z odkurzacza. EuroTrance GaGi jest bardziej zjadliwe niż to. Podsumowanie GaGi jest w poprzednim zdaniu, nic dodawać nie muszę chociaż płyta miejscami błyska czymś co można puścić. Kolejną panną na jedno kopyto jest Adele. Może nie jest to największa makabra popełniona na moich uszach, ale miejsce zasłużone. Jej piosenki Rolling in the deep oraz Someone Like You były tyle razy wałkowane w radiu, że mnie na betła zbiera jak o tym piszę. Nie ma w sumie co się dziwić tylko one są najbardziej chwytliwe. Reszty 21 nie ma po prostu. I bez zaskoczenia – Femme Fatale by Britney. Fatalna pod każdym względem mimo tego nie mogę wyjść z podziwu jak ona to robi, że od jakiś 10-12 lat głos ma taki sam? Ale już dość o tym, zestawienie oczywiście jest tendencyjne – te które robią kupę nie zawiodły i śmierdzi tym wszędzie. Z mocnych pozycji nic mnie nie zniechęciło, a myslovitz smęci jak dawniej…
Małym pojedynczym wstrętem okazało się demo Madonny : Give me all your love czy jakoś tak. Zaczynam się bać tej nowej płyty.

mje? ehe czyli hejterze

Niektórym się wydaje, że są jakimiś jebanymi selebritis „lytyll stars”.
Ja pierdole po prostu, bardzo mnie obchodzi to, że kupisz sobie super nowy komputer
i z niecierpliwością czekam na twoje relacje ze wszystkiego tak trzymające w napięciu jak zwieracz podczas rozwolnienia.
Czekajcie kochani… popierdoliło wam się w bani.
To jest wasz profil czy jakiś kurwa fanpage? No kurwa. Jesteście chujami.
Co mje dopada jeszcze to masa złotych myśli, dołków i nadziei na lepsze jutro. Oczywiście na fejsie.
Nic tak żałośnie nie wygląda jak „wstałam rano i moje życie nie ma sensu, bo mleko się skończyło i czarna kawa jest be” chociaż ten tekst i tak brzmi lepiej niż wasze nędzne sranie, pseudo inteligentne teksty o życiu oraz śmierci czy jakieś pierdolone cytaty z Paulo Coelho. Mam pomysł – zeszycik lub jakiś mylog i trujemy w domowym zaciszu, a nie wkurwiacie tylko ludzi swoim bezmózgiem. Wartość intelektualna waszych wpisów jest na poziomie ameby to nie ulega wątpliwości. Jakby tego było mało dobijacie formą. Górnolotne frazesy, skomplikowane słowa, wołacze i wszechobecne: Anna Renata, Maria Stanisława. Im doroślej i poważniej tym lepiej. Tylko tak wam się wydaje, jest to mniej więcej na tym samym poziomie co 15latki ze szlugiem w psyku. Wisienką na torcie jest wasza kreacja, robicie z siebie superhipsteraltereasylifecoolziomsów za pomocą kwejka, tumblr, yt i stylowych fociów, a w życiu codziennym jesteście nijakimi pizdami bijącymi gruchę do dody ubierającymi się na jebanym nowym turzynie. takie z was oryginały, że ja jebie – zżynacie jedno od drugiego, sami nawet myśleć nie potraficie. wszędzie musi być lajk, taki fejsik pod publiczkę. rozdział na real i wirtual.
rzygam takim czymś nara

Starsze pozycje »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.